Konkurs "Daj się poznać" dobiega właśnie końca. Już jutro w Warszawie odbędzie się finałowa gala, podczas której zostaną ogłoszeni zwycięzcy oraz odbędzie się kilkanaście prezentacji przygotowanych przez uczestników. Odbędzie się ona beze mnie. Do stolicy mi nie po drodze, a do tego nie ukończyłem wyzwania. I choć potencjalnego czytelnika może dziwić dlaczego w ogóle zamierzam cokolwiek podsumowywać, i tak to zrobię.

Przypomnę: DSP polegało na podjęciu się rozwijania open-source'owego projektu technologicznego oraz publikowaniu przynajmniej dwa razy w tygodniu postów na blogu na ten temat. Ja sam zdecydowałem, że koliduje on zbyt bardzo z resztą mojego życia, więc nie będę tego robił na siłę, szczególnie że blogowanie oraz side projecty nie są mi obce. Cieszy mnie natomiast ogromnie, że tylko ludzi się podjęło wyzwania oraz że całkiem sporo je ukończyło. I mimo że z organizatorem, Maciejem Aniserowiczem, jest mi raczej "nie po drodze" na bardzo wielu płaszczyznach, wielki szacunek dla niego za zorganizowanie tego wydarzenia.

Kilka rzeczy jednak mogło moim zdaniem pójść lepiej:

  1. Mam wrażenie, że przytłaczająca większość uczestników koncentrowała się na blogowaniu w znacznie większym stopniu niż na samym projekcie. Jak na 3 miesiące rozwijania, wiele z nich nie posunęło się w moim odczuciu wystarczająco do przodu. Być może wynikało to z faktu, że dla wielu z uczestników było to pierwsze zetknięcie z pisaniem bloga, w związku z czym przykładali się do tego dużo bardziej. Ale moim zdaniem kluczowe było jednak to, że na rozwój samego projektu nie były nałożone żadne ograniczenia.
  2. Większość z ludzi, którzy ukończyli wyzwanie, wydaje się być mocno związane ze środowiskiem .NET. Nie jest to bynajmniej żaden zarzut, po prostu obserwacja.
  3. Niestety zaobserwowałem, szczególnie w czasie kiedy jeszcze aktywnie uczestniczyłem w DSP, bardzo mało interakcji pomiędzy zawodnikami. Tego typu wydarzenie było idealnym momentem na dizelenie się wzajemnie komentarzami, uwagami, code review... Jednak w tej części, którą obserwowałem (oczywiście nie byłem w stanie w całości) praktycznie niczego takiego nie uświadczyłem. Być może częściowo wynika to z jednej podstawowej przyczyny, którą umieszczę jako osobny punkt.
  4. Bardzo wiele ludzi wybrało do blogowanie Wordpressa. Znów, samo w sobie nie jest to niczym złym. Powiedziałbym wręcz, że to naturalny wybór. Jednak ze względu na pozostawienie domyślnej instalacji pojawił się poważny problem. Mianowicie, drodzy ludzie, jeśli zostawiam wam komentarz i na niego odpowiadacie to nie ma absolutnie żadnej możliwości, bym to odczytał, jeśli nie zostanę o odpowiedzi powiadomiony (mailem, twitterem, facebookiem...). Dlatego też blogi, w których systemem komentarzy był Disqus, miały dużo większe szanse na rozwinięcie się konwersacji. W efekcie końcowym, kiedy widziałem bloga z komentarzami bez powiadomień, po prostu wiele razy odpuszczałem sobie pisania czegokolwiek. Bo po co, skoro nie ma szans się to przerodzić w dyskusję.
    Najchętniej w przyszłej edycji (o ile taka nastąpi, a sądzę że tak) bardzo chętnie widziałbym wzmiankę o tym jakie konsekwencje rodzi wybór systemu komentarzy.
  5. [BONUS] Rzecz, której mi zabrakło, to zachęcanie do aktywności na Githubie - code review, pull requesty, issues itd. Mam wrażenie, że w pewnym momencie któryś zapis w regulaminie ściśle mnie wręcz do tego zniechęcił – coś o tym, że nad projektem może pracować wyłącznie jedna osoba, teraz jednak nie mogę tego fragmentu znaleźć, więc może źle zinterpretowałem. Tymczasem w open source chodzi o coś zupełnie innego. To gdzieś chyba lekko umknęło.

Podsumowując

Jeszcze raz powtórzę, że super, iż taka akcja w ogóle się odbyła. Jest to coś niespotykanego w skali polskiego internetu i bardzo cennego z punktu widzenia wyrywania ludzi z codziennej szarości. Mam nadzieję, że przynajmniej część blogów przetrwa "próbę konkursu" i będzie kontynuowana, mimo braku jednoznacznej "marchewki".

Co do tego bloga, rozważam przekształcenie go w mojego bloga polskojęzycznego, ponieważ do treści na moim głównym blogu mam duże wymagania i na pewno wielu rzeczy publikować tam bym nie chciał. Czas pokaże, czy z tego pomysłu cokolwiek wyniknie.